A A A

Mama - to brzmi dumnie

W polskiej historii od dawna kobiety odgrywały szczególną rolę. Były żonami, matkami, a na dodatek strażniczkami tradycji. W czasie, gdy mężczyźni walczyli w licznych  (na ogół tragicznych) powstaniach, kobiety dbały o dzieci, jednocześnie nierzadko prowadząc rodzinne interesy. Termin „matka-Polka” oznaczał kobietę zdolną do poświęceń, rezygnującą z własnych aspiracji, chęci i potrzeb. Gdy mężowie walczyli o niepodległość, kobiety brały na siebie całą trudną codzienność. Mało o tym wiemy, bo w podręcznikach do historii wiele miejsca poświęca się walce mężczyzn, a mało mówi się o codziennym heroizmie kobiet.


Dziś szczęśliwie powstania mamy już za sobą, jednak ów bardzo wymagający wobec kobiety model „Idealnej Matki” nadal pokutuje w powszechnym myśleniu. Od matek wymaga się rzeczy często niemożliwych – by perfekcyjnie i z pełnym poświęceniem wypełniały swoje zadania. Nic dziwnego, że tak wiele kobiet skarży się dziś na fakt, że trudno im cieszyć się swoim macierzyństwem. Kultura więc nie pomaga matce, której natura i tak wysoko stawia poprzeczkę.


Zakochana para
Tak jak pisaliśmy w poprzednim rozdziale, matka i dziecko są ze sobą połączeni szczególną relacją. Zawdzięczają ją sile natury, która robi wiele, aby matka nie porzuciła dziecka tuż po porodzie. Dziecko ma w sobie ogromną gotowość do „zakochania się” w osobie, która na początku życia poświęca mu najwięcej czasu. W efekcie, po pierwszych paru miesiącach znajomości, matka i dziecko są ze sobą bardzo silnie związani. Matka jest jego lustrem, „oknem na świat”, źródłem zmysłowej przyjemności. Zapach matki, jej twarz, dźwięk głosu kojarzą się dziecku z tym, co najlepsze – ukojeniem, ciepłem, zaspokojeniem głodu i innych potrzeb. Kontakt z mamą jest konsekwencją dziewięciu miesięcy spędzonych w jej brzuchu. Fizyczną pępowinę zastępuje psychiczna. Dla wielu kobiet to poczucie, że są tak bardzo dla dziecka ważne, jest źródłem przyjemności i satysfakcji. A mimo to, współczesne matki przeżywają coraz więcej uczucia niepewności. Dlaczego?

 

Brak doświadczenia
Sam fakt, że dziś wiele kobiet nie ma doświadczenia w opiekowaniu się dziećmi, powoduje uczucie zagubienia. Wiele współczesnych kobiet widzi niemowlę po raz pierwszy na sali porodowej, po swoim własnym porodzie. Nasz „program genetyczny” nie przewidział, że będziemy się zajmować swoim potomstwem w odosobnieniu, poza „stadem”, w czterech ścianach naszych domów. To zrozumiałe więc, że gdy po raz pierwszy bierzemy nasze dziecko na ręce, pojawia się uczucie zagubienia. Szukamy wtedy wsparcia w najbliższym otoczeniu. Niestety, także nasze matki czy ciotki nie mają z reguły zbyt wiele codziennego doświadczenia w opiece nad niemowlętami. Doświadczenie zastępują więc receptami, często sprzecznymi, a chaos się pogłębia. Wielu rodziców tłumi np. swój pierwszy, bardzo naturalny i intuicyjny odruch, by wziąć na ręce płaczące dziecko, tylko dlatego, że słyszą zniechęcające do tego uwagi otoczenia.
Nasza rada: Na początku warto poświęcić jak najwięcej czasu na pobycie ze swoim nowonarodzonym dzieckiem i partnerem sam na sam. W domu, w spokoju, wpatrzeć się i wsłuchać w przybysza, a także w to, co podpowiada nam intuicja. Warto mieć pewien dystans do podpowiedzi innych osób, choćby były nam najbliższe. Ich „sposoby” dotyczyły ich dzieci, a jak wiadomo, każde dziecko jest inne.


Pułapka perfekcjonizmu
Chcemy być świetni w tym co robimy, mamy wysokie wymagania wobec siebie (a matki szczególnie). Źle znosimy porażki i błędy. A tymczasem w rolę matki wpisane są rozmaite niepowodzenia. Ponieważ dookoła nas rodzi się coraz mniej dzieci, gdy pojawia się na świecie małe dziecko, często wraz z nim pojawiają się w matce, a także całej rodzinie – oczekiwania wobec tego dziecka: że będzie wyjątkowe, że będzie się znakomicie rozwijało, że prześcignie inne dzieci. Trochę tak, jakby dziecko było wizytówką rodziców. A przecież dziecko nie jest kolejnym „projektem” do zrealizowania. Nie dostaniemy za dziecko awansu, a jeśli się potkniemy, nikt nie obetnie nam premii.
Nasza rada: Błędy są znakomitą okazją do uczenia się i nabywania doświadczenia. Na rodzicielskiej drodze wszyscy ponosimy porażki, bo nie ma rodziców idealnych. Ktoś policzył, że przeciętny rodzic popełnia kilkanaście błędnych decyzji dziennie! Nie skupiajmy się na tym, by za wszelką cenę unikać błędów, tylko na tym, by przeżywanie macierzyństwa było jak najprzyjemniejsze.


Zbyt wiele informacji
Tam gdzie brakuje doświadczenia, szuka się wiedzy. Mamy na rynku mnóstwo czasopism i poradników dla rodziców małych dzieci. W Polsce istnieje ponad sto internetowych serwisów z poradami wychowawczymi. Bardzo łatwo się w tym gąszczu zagubić. Badania wyraźnie pokazują, że łatwiej się korzysta ze swojej intuicji i zdrowego rozsądku wtedy, gdy jest się spokojniejszym. Stres zaburza spontaniczne reakcje.
Nasza rada: Warto znaleźć sobie jakiś autorytet wśród przyjaciółek lub bliskich. Kogoś, kto ma podobne do naszych wartości i styl życia, a także już pewne macierzyńskie doświadczenie za sobą. To może być kilka matek. W takim kobiecym kręgu warto „przegadywać” swoje wątpliwości i rozterki. Rozmawiajmy jednak z tymi ludźmi, którzy wspierają nas, dziękując uprzejmie tym, którzy wyprowadzają nas z równowagi. Warto pamiętać o tym, że najlepszym ekspertem od waszego dziecka jesteście wy sami.

 

 

Zbyt wiele wyborów
Współczesna kobieta nie bardzo może iść szlakiem, który przetarła jej matka. Tak wiele się zmieniło w otaczającym nas świecie, tak wiele jest wzorów macierzyństwa. Gdy przyglądamy się dzisiejszym matkom widzimy te, które są w domu i opiekują się dzieckiem lub dziećmi „na pełen etat”. Są też takie, które po urlopie macierzyńskim wracają do pracy – na część lub całość etatu, a opiekę nad dzieckiem powierzają partnerowi, rodzinie, niani lub opiekunkom żłobkowym. Są kobiety, które pracują z domu, mają (zakładają) swoją własną działalność i próbują łączyć zarabianie pieniędzy z opieką nad dzieckiem. Jeszcze inne powierzają dziecko partnerowi, a same stają się głównymi żywicielkami rodziny.
Wydawałoby się, że w samej różnorodności nie ma nic kłopotliwego, ot, każdy wybiera taki model, jaki mu (i jego rodzinie) najbardziej w tym momencie odpowiada. Niestety, to nie jest takie proste. Okazuje się, że każdy z tych wyborów podlega dość ostrej publicznej ocenie. Matki są niemal codziennie konfrontowane z opiniami na temat tych wyborów. I okazuje się, że żaden nie jest „dobry”. Słyszy się, że jeśli ktoś „siedzi” w domu to „się nie rozwija”, a jeśli ktoś poszedł do pracy to „jest egoistką”. Stąd pewnie tak częste rozterki i wątpliwości u młodych matek.
Nasza rada: Decyzja o tym, kto się będzie opiekował dzieckiem po zakończeniu urlopu macierzyńskiego, jest jedną z poważniejszych na tym etapie życia. Warto podjąć ją wspólnie z mężem, rozważając na spokojnie wszystkie „za i przeciw”. Warto wsłuchać się w siebie, w to, co jest dla nas ważne, co mówi nam intuicja. To jest wasza rodzina, wasze dziecko, to wy decydujecie.

 

Poznaj proponowane przez nas ćwiczenia połogowe!

 

 

Przedruk, kopiowanie, skaracanie i wykorzystywanie tekstów (w całości lub ich fragmentów) wymaga pismenej zgody Fundacji

Szukaj

Wesprzyj nas!