Opis placówki
A A A

Szpital Morski im. PCK Sp. z o.o.

Powstania Styczniowego 1 81-519 Gdynia Pokaż na mapie Ostatnia aktualizacja: 22-10-2014
58 72 60 119
www.szpital-morski.pl
sekretariat@szpital-morski.pl


Dane dotyczące oddziału położniczego i neonatologicznego otrzymane od szpitala w roku 2014.

Ordynator położnictwa - Andrzej Płoszyński (od 2010), ordynator neonatologii – Andrzej Butkiewicz (od 2002), położna oddziałowa: położnictwa – Dorota Majewska-Kątna, neonatologii – Ewa Borowska.

Szpital posiada tytuł „Szpital Przyjazny Dziecku” – rok oceny – 1996.

Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego - II

Szkoła Rodzenia

Szpital współpracuje z płatną szkołą rodzenia. Osoba do kontaktu: Iwona Guć, tel.: 602 122 672. SZkoła rodzenia na terenia oddziału jest w trakcie organizacji.

Izba Przyjęć

Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem ramach szkoły rodzenia. Wymagane dokumenty: karta ciąży, grupa krwi, dowód osobisty, dokument ubezpieczenia. Plan porodu dołączany do dokumentacji. Rodząca podpisuje ogólna zgodę na proponowane leczenie i zgodę ustną bezpośrednio przed zabiegami (badania, podawanie leków, zakładanie wkłucia obwodowego). Zgoda pisemna jest wyrażana bezpośrednio przed cesarskim cięciem. Golenie i lewatywa na prośbę pacjentki.

Warunki i wyposażenie

Oddział dysponuje traktem porodowym podzielonym na 2 boksy i salami jednoosobowymi. Do dyspozycji rodzących: worek sako, piłka, drabinki i materace.

Poród

Wenflon zakładany jest w trakcie porodu lub po porodzie jeśli wymaga tego sytuacja. Plan porodu jest omawiany jeśli pozwala na to czas. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka: w pierwszym okresie porodu, co 15 minut, w drugim okresie - po każdym skurczu. W porodzie wysokiego ryzyka - ciągły zapis KTG. Badanie wewnętrzne prowadzone sa co 2 godziny, przez położną lub lekarza. Można pić i jeść w trakcie porodu. Personel zachęca do aktywności.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: aromaterapia, muzykoterapia
- farmakologiczne: leki przeciwbólowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest niedostępne.
Parcie:
II okres porodu najczęściej przebiega w pozycji siedzącej na łóżku porodowym. Rodząca jest informowana przez personel o stosowanych podczas porodu środkach i zabiegach zarówno jak i o przebiegu porodu. Obecność studentów tylko za zgodą rodzącej. Życzenia rodzącej (dotyczące ochrony krocza, parcia w wybranej pozycji etc.) są uwzględniane, w większości sytuacji.

Poród z osobą towarzyszącą

W szpitalu jest możliwy poród z osobą towarzyszącą i/lub doulą. Osoba towarzysząca może zostać dwie godziny po porodzie.
W trakcie cesarskiego cięcia osoba towarzysząca nie może być obecna. Przystawienie dziecka do piersi możliwe na sali pooperacyjnej. Ojciec może kangurować dziecko.

Kontakt z dzieckiem

Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie „skóra do skóry” (brak informacji jak długo). Ojciec dziecka może przeciąć pępowinę. Pierwsze karmienie jeszcze w sali porodowej. Ważenie i mierzenie odbywa się po 30 minutach - 2 godzinach od porodu w kąciku noworodka w pobliżu matki. Osoba towarzysząca może być obecna. Ocena Agar dokonywana przez neonatologa i położną w sali porodowej. Kąpiel tylko u dzieci o przedłużonym pobycie.

Po porodzie

Można obejrzeć oddział neonatologiczny przed porodem. Oddział pracuje w systemie rooming –in. W oddziale jest 30 łóżek dla matek z dziećmi. 1 w.c. i 1 prysznic przypadają na 10 łóżek. Matki przebywają dziećmi przez całą dobę. Pobyt w oddziale trwa średnio 2 dni  po porodzie drogami natury, 3 dni po porodzie zabiegowym i po cesarskim cięciu. Na prośbę kobiety możliwy jest szybszy wypis ze szpitala. Matka uczona jest pielęgnacji dziecka, wszystkie zabiegi pielęgnacyjne odbywają się w obecności matki.
Jeśli dziecko z powodów zdrowotnych znajduje się osobno, to matka może z nim przebywać bez ograniczeń. Personel informuje o stanie zdrowia dziecka, gdy wymaga tego sytuacja jak i z własnej inicjatywy. Matka (lub ojciec) mogą być obecni w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka. Noworodki są dokarmiane sztucznym mlekiem na prośbę matki bądź przy przeciwwskazaniach do karmienia (np. lekach, które przyjmuje matka). Matki uczone są karmienia piersią. Przy oddziale działa Punkt laktacyjny, tel.: 699 82 47, w godzinach: 11-13. Możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny o dowolnej porze świetlicy lub w specjalnie przygotowanym miejscu.

Opłaty

Nie ma opłat.

Opinie

Warunki lokalowe:
Opieka w czasie porodu:
Opieka po porodzie:
Polecałabym ten szpital:
Ogółem z 48 ocen:


Rodziłaś tu? Oceń ten szpital.

Dane statystyczne

Liczba porodów
 
1806 Cesarskie cięcia
 
38.00%
Nacięcia krocza
 
81.00% Znieczulenie dolarganem
 
0.00%
Znieczulenie zwenątrzoponowe
 
Nie Znieczulenie gazem wziewnym
 
Nie

Komentarze

KatarzynaD
14-12-2016 13:16
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Rodziłam w Redłowie w sierpniu. Spędziłam noc na patologii ciąży, ze względu na nieregularne skurcze, które trwały 30h. Wymęczona skurczami nieregularnymi, trafiłam na porodówkę około godz. 12:30 następnego dnia. Nie otrzymałam żadnych środków przeciwbólowych, rodziłam na sali dwuosobowej - brak piłki, drabinek, worka. Mimo to jakoś zleciało położne na porodówce super kobiety, wspierały i motywowały, natomiast opieka na oddziale położniczym pozostawia wiele do życzenia. Panie wchodziły na salę jak burza rzucając hasło rozebrać dzieci, potem odbywała się "pielęgnacja" noworodków która wołała o pomstę do nieba. Położne laktacyjne - zero pomocy i wsparcia. Nic nie tłumaczyły, nie pomagały tylko wymagały przystawiania dziecka do piersi. Wiele razy prosiłam o pomoc bo nie miałam pokarmu. Dziecko musiało być dokarmiane mm, ale się nie poddałam i w domu udało się rozkręcić laktację. Jedzenie tragiczne, gdyby nie zakupy dostarczane przez męża umarłabym z głodu. Na szczęście pobyt w szpitalu trwał krótko, więc z wielką ulgą wróciłam do domu. Mimo raczej negatywnych odczuć przy kolejnej ciąży wybiorę Redłowo.

Agnieszka
09-11-2016 04:15
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Dlugo zastanawialam sie nad wyborem szpitala w czasie ciazy. Wybor padl na Gdynie, bo bylo nam najblizej. Mimo wielu sprzecznych informacji na temat opieki w szpitalu niespodziewalam sie, ze mnie tak pozytywnie zaskoczy. Ekipa, ktora pomogla naszemu synkowi przyjsc na swiat (porod fizjologiczny) byla bardzo profesjonalna i wspierajaca. Szczegolne wyrazy uznania dla pani Marzeny! Na oddziale polozniczym rowniez trafilam na same sympatyczne i pomocne rada osoby (choc niestety trzeba sie pytac o wiele prozaicznych spraw samemu). Odzial mimo obecnego remontu radzi sobie najlepiej jak potrafi. Niespodziewalam sie tez, ze oprocz 2 godzin po porodzie kontaktu skora do skory, kolejne 2 moglismy spedzic w trojke na oodzuale polozniczym. Odwiedziny sa zza szyby i nikt, nawet tata (!) nie moze za nia przejsc. Jesli przyjdzie mi kolejny raz rodzic w trojmiescie na pewno znowu wroce do Gdyni. Pozdrawiam przyszle mamy :)

Małgoś
08-11-2016 13:30
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Do szpitala trafiłam kilka dni przed porodem z racji przenoszonej ciąży. Rano po obchodzie 2 dni po pobycie na patologi ciąży zapadła decyzja o wywolaniu porodu. Lekarz założył balonik i chwilę później zaczęła się akcja porodowa. Jeszcze na oddziale patologii chodziłam po korytarzu i dużo się ruszyłam A co chwilę położona pytała jak ze skurczami, czy sa regularne itp. Polecono mi prysznic. Niestety środków przeciwbólowych nie dostałam. Sala porodowa piękna - w tle cicha muzyka, drabinki, piłki, worki, wanna. Chłopak ciągle mógł przy mnie być. Położna, która się mną opiekowała to najlepsza kobieta na Ziemi - P.Aneta. Życzę każdej rodzącej aby na nią trafiła. Ciągle mnie informowała o przebiegu porodu, dopingowala, pocieszala, motywowowala i pozwoliła krzyczeć ile chcę. Niestety poród zakończył się kleszczami z powodu zagrazajacej zamartwicy płodu i tego ze tracilam siły po ponad 3h partych. Dr Marciniak który wykonywał zabieg okazał się cudownym człowiekiem, niezwykłym profesjonalista i dzięki niemu mały żyje, ma się dobrze a ja w miesiąc po nie czułam ze miałam tak ciężki porod. Dziekuje!!! Natomiast opieka na sali poporodwej niestety pozostawia sporo do życzenia. Położne- brak jakiejkolwiek empatii.

Magda
23-09-2016 12:05
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Rodziłam w szpitalu w Redłowie i zastanawiam się skąd biorą się te wszystkie negatywne opinie o porodówce w Redłowie. O tygodniowym pobycie w szpitalu mogę wypowiadać się w samych superlatywach. Począwszy od Izby przyjęć, gdzie zostaliśmy przyjęci sprawnie i szybko. Lekarze ginekolodzy udzielili mi wszystkich informacji, a położne były miłe i starały się jak najszybciej wypełnić całą papierologię. Sam poród trwał 2,5 h po oksytocynie. Opiekowały się nami dwie położne. Pani Oli która odbierała syna będę wdzięczna do końca życia. Cudowna, profesjonalna, przemiła osoba, która sprawiła że mimo ogromnego bólu i wysiłku poród był cudownym przeżyciem. Raz jeszcze dziękuję za kanapki, które dostałam po porodzie i relaksującą muzykę które towarzyszyła naszej trójce 2h po porodzie(Anne Marię Jopek będę kojarzyć tylko z tym cudownym wydarzeniem. Jeżeli chodzi o oddział w którym spędziłam tydzień to spotkałam na nim same pozytywne osoby, które otoczyły opieką mnie i moje maleństwo. Pamiętajcie dziewczyny że nas jest tam ponad 20 plus maluszki a obsługi zaledwie kilka osób. Jedynie Pani od laktacji mogłaby udzielić większego wsparcia, a ja od niej dostałam tylko butelkę z mlekiem modyfikowanym. Ale się nie poddałam i mój syn rośnie jak na drożdżach tylko na cycuchu. Dziękuję raz jeszcze całej obsłudze P.S. weźcie ze sobą jedzonko, bo to pozostawia wiele do życzenia.

loczek
22-09-2016 13:15
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Od samego początku ciąży zakładałam, że będę rodzić w swoim mieście rodzinnym, mimo wielu opinii negatywnych zasłyszanych od koleżanek czy też przeczytanych w internecie. Decyzji swojej nie żałuję, wręcz przeciwnie - wszystkim z całego serca polecam porodówkę w Redłowie. Pracują tam wspaniałe Panie Położne/Pielęgniarki. Wszystkie życzliwe i bardzo pomocne. Przy porodzie towarzyszyła mi Pani Ewa, której bardzo dziękuję za pomoc, empatię i okazaną cierpliwość. Mąż był ze mną cały czas, a także dwie godziny po porodzie - był to cenny czas by nacieszyć się naszym maleństwem. Na oddziale poporodowym spędziłam z córeczką dwa dni, w trakcie których Panie od noworodków bardzo nam pomagały i udzielały cennych wskazówek. Przy następnym porodzie na pewno wybiorę raz jeszcze Redłowo :)

wera
13-08-2016 22:36
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Opieka w czasie porodu - super, z uwagi na wysokie tętno dziecka i moją infekcję podjęto decyzje o cesarce, która okazała się bardzo słuszna, lekarze bardzo pomocni i mili, niestety dziecko trafiło od razu do inkubatora i nie było mowy o kontakcie skóra do skóry. Opieka na sali poporodowej wspaniała, panie bardzo pomocne, co chwilę ktoś sprawdzał czy wszystko z nami leżącymi jest ok. Oddział położniczy to już inna bajka, personel różny, trafiały się osoby bardzo życzliwe i pomocne, ale większość pań raczej niechętnie nastawiona do pacjentek, a już szczególnie wtedy, gdy potrzebowałyśmy pomocy przy przystawianiu do piersi. W szpitalu przeszłam chyba wszystkie problemy laktacyjne, począwszy od braku pokarmu, po nawał, kłopoty z przystawieniem dziecka i sztuczne dokarmianie. Synek początkowo, będąc jeszcze w inkubatorze, karmiony był mieszanką, nikt nie zapytał mnie o zgodę i nie pomógł mi wydobyć chociaż tych kilka kropel mleka z piersi, gdy synek już był ze mna i z trudem nauczył się pić z piersi, tracił wciąż odrobinę na wadze i pouczono mnie, że musi zacząć przybierać, poniewaz inaczej nie wypuszcza nas ze szpitala, zaczęłam więc dokarmiać go ściągniętym pokarmem i sztuczną mieszanką, efekt tego jest taki, że dziecko przyzwyczaiło się do butelki i już nie potrafimy wrócić do naturalnego karmienia. Opieka lekarzy pediatrów bardzo skrupulatna, ale niestety kontakt z pacjentem bardzo powierzchowny i lekceważący, o każda informację trzeba było bardzo zabiegać. Mimo wszystko polecam ten szpital z uwagi na personel na porodówce, izbie przyjęć,a w szczególności na sali poporodowej.

tola
28-07-2016 15:45
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

W szpitalu w Redłowie rodziłam niedawno swoje pierwsze dziecko. Panie położne, które były na dyżurce były przemiłe i od razu czułam, że zaopiekowały się mną. Lekarz, który też mnie przyjmował był miły, wszystko wyjaśniał jeśli miałam jakiekolwiek pytania. Na sali porodowej była z nami położna p. Asia W. Bardzo pomagała, dopingowała i informowała mnie o wszystkim, a właściwie pytała o zgodę na wykonywanie jakichkolwiek interwencji, typu oksytocyna, gaz rozweselający. Na porodówce bylam z mężem i p. położna przychodziła do nas do 20-30 minut (chyba, bo traciłam poczucie czasu w tych bólach :) ) Przed porodem trochę się obawiałam szpitala, ale jestem zadowolona z przebiegu porodu. Co prawda plan porodu i rzeczywistość to 2 zupełnie inne światy. Poród jest tak dynamiczny i nieprzewidywalny, że dużo rzeczy, które założyłam nie spełniły się. Ale jak wspomniałam byłam pytana o zgodę na jakiekolwiek interwencje. Bardzo dziękuję pani Asi za doping i pomoc. Po porodzie mieliśmy z mężem i dzieckiem 2 godziny dla siebie przy przygaszonym świetle. Jeśli chodzi o opiekę poporodową to mam jedno duże zastrzeżenie. Od samego początku chciałam karmić wyłącznie piersią. Gdy dziecku spadła waga zostałam wręcz zmuszona terrorem psychicznym, żeby je dokarmić sztucznym mlekiem. Lekarz bardzo niemiłym tonem przedstawił najczarniejsze scenariusze co się stanie jak nie dokarmię i niestety mówił to znacznie podniesionym tonem. Oznajmił, że jeśli nie dokarmię dziecka to równie dobrze mogę iść do domu. Chciałam jednak podziękować pani, która przychodziła do mnie w nocy i pomagała mi przystawić dziecko do piersi. Niestety nie znam imienia, ale serce rośnie jak widzi się tak cudowną opiekę i życzliwość. Dziękuję :) Sale poporodowe są wyremontowane, z łazienkami. Jedzenie pozostawia wiele do życzenia - na śniadanie po porodzie były 4 kawałki chleba i do tego jedno zimne jajko na twardo :) Więc sugeruję zabrać ze sobą swoje jedzenie i wodę.

Anna
27-07-2016 11:44
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

W szpitalu w Redłowie urodziałm poprzez cesarskie cięcie z powodu ułożenia pośladkowego 19 lipca 2016r. Jestem bardzo zadowolona z opieki, jak i z całego przebiegu operacji. Na oddział przyjęli mnie o 7.40, miałam podłączone KTG przez ok 40 min. Potem były wykonywane badania i tu czekałam na wyniki ponad 2 godziny też podłaczona łóżku do KTG. Ok. 11 zaczęła się operacja ze znieczuleniem podpajęczynkowym. Po operacji pokazali mi dzidziusia ale nie kładli na brzuch, nie było takiej możliwości. Po zszyciu, zostałam przewieziona na oddział pooperacyjny na który nie mogą wejść odwiedzający, mąż, czy partner. Ja byłam unieruchomiona, nie można podnosić głowy przez 8 godzin, więc radzę aby spakować torbę z rzeczami tak, aby np. położna łatwo mogła tam coś znaleźć i nam podać, np. telefon, czy rzeczy dla dziecka. Po ok 12 godzinach położne pomagają wstać, jest to dość bolesne, ale można wytrzymać. Dziecko może być cały czas z Wami, jeśli jesteście na siłach, można też oddać dziecko do położnych na noc. Na drugi dzień przewieźli mnie na zwykły oddział poporodowy, na którym spędziłam 1 dobę. Położne w porządku, lekarze też, jedzenie niczego sobie. Jeśli wszystko z dzidziusiem i mamą jest ok można wyjść po cesarce ze szpitala po 2 dobach.

Monika
21-07-2016 10:14
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Moja przygoda ze szpitalem w Redłowie zaczęła w 36 tyg. ciąży. Okazało się, że mam skróconą szyjkę do 1 cm i rozwarcie na 2 palce. Musiałam zgłosić się na patologię ciąży - wieczorem pociekły mi wody i o 1 w nocy byłam już na porodówce. Do 7 rano nie czułam skurczów, o tej godzinie była zmiana położnych i wtedy weszła do mnie pani Aneta (NASZ ANIOŁ). Cudowna kobieta, miła, opiekuńcza z ogromnym doświadczeniem. Gdy się popłakałam, to mnie przytulała, pocieszała i cały czas mnie motywowała, a później biegła do innej rodzącej (tego dnia odbyły się 2 porody fizjologiczne i 5 cesarskich cięć, wiec lekarze i położne naprawdę nie próżnowali). Z racji tego, że mój poród odbył się w 36 tygodniu zgodnie z jakimiś tam dyrektywami mąż/partner nie może być obecny przy porodzie, ale pani Aneta załatwiła nam, że mój mąż mógł ze mną zostać do czasu osiągnięcia pełnego rozwarcia. Pani Anetko, dziękujemy Pani bardzo, cieszę się, ze na Panią trafiliśmy!!! Teraz chciałabym przejść do położnych z oddziału poporodowego. Spędziłam tam 6 dni, więc trochę położnych poznałam. Nie wszystkie znam z imienia, ale wszystkie były przemiłe, przesympatyczne i zawsze chętne do niesienia pomocy. Zaraz po przybyciu na oddział chciałam wziąć prysznic (wykorzystując obecność mojego męża), nie był to najlepszy pomysł, gdyż wysiłek związany z porodem siłami natury był tak ogromny, że pod prysznicem zemdlałam. Jedna z położnych wezwała pomoc i pomogła mnie ocucić. Inna o 22 zawiozła mnie na OIOM, żebym mogła popatrzeć na mała w inkubatorze, jeszcze inna pocieszała mnie, jak mała spadła z wagi w dzień, kiedy miałam już wyjść ze szpitala, kolejna - pomagała obłożyć się kapusta przy nawale pokarmu. Wszystkim położnym i lekarzom serdecznie dziękuje i z drugim dzieckiem też do Was przyjadę!!!

Marta
11-06-2016 01:49
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Poród w szpitalu w Redłowie był moim 1.porodem-drogami natury bez kroplówek i środków przeciwbólowych,w obecności męża-chodziliśmy do szkoły rodzenia w Gda. Poród zaczął się o 3 i trwał 7godz.Na IP przyjechaliśmy ok.7-badanie KTG,na fotelu i USG(nie założono wkłucia),potem papierologia.Ok.8 trafiliśmy na porodówkę z 4cm rozwarcia.Sala do porodów rodzinnych-wanna,drabinki,worki sako,piłki-niestety nie mogłam korzystać.Przez cały poród leżałam na łóżku na lewym boku z podłączonym KTG.Pytałam,czy to konieczne-powiedziano mi,że tak,bo są 2 inne porody i KTG jest potrzebne,by mogły kontrolować nasz stan.Położna tylko zerknęła na plan porodu i go nam oddała.Potem przychodziła co ok.30min. i sprawdzała,czy wszystko ok.Mąż pomagał mi,jak potrafił.Stosowaliśmy różne niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu,na które pozwalała nam moja leżąca pozycja.Ok.10:30 miałam 10cm rozwarcia.Do sali weszło kilka osób z personelu(nie studenci).Parłam spontanicznie w wybranej pozycji na lewym boku.Pani położna Asia mówiła ciepłym,spokojnym,ale stanowczym głosem,motywowała do wysiłku i chwaliła przy każdym skurczu.O godz.11:00 urodził się nasz syn.Położono mi go na brzuchu i delikatnie osuszono.Ochronna maź płodowa została.Mój mąż przeciął pępowinę po ustaniu jej tętnienia.Położne pomogły mi urodzić łożysko.Wszystko działo się dość szybko.Chciano zabrać syna na badania,ale poprosiłam,by zrobiono to później.Zależało mi na kontakcie skóra do skóry.Badania syna były ok.30min.po urodzeniu w innej sali z moim mężem.Założono mi szwy na delikatnie nacięte i pęknięte krocze.W sumie cieszę się z nacięcia,bo skróciło mój ból. Na położnictwie leżałam w sali 3-osob.Każda sala ma osobną toaletę z prysznicem.Personel bardzo miły.Gdy czegoś nie wiedziałam,pytałam i zawsze udzielano mi pełnej odpowiedzi.Panie z poradni laktacyjnej chętnie dają cenne wskazówki.Do domu wróciliśmy 2 doby po porodzie.Polecam ten szpital.Znowu będę chciała tam rodzić,ale koniecznie z mężem,który był nieocenionym wsparciem.

Dodaj opinię

Szukaj

Wesprzyj nas!