Opis placówki
A A A

Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki Sp z o.o.

Dekerta 1 66-400 Gorzów Wielkopolski Pokaż na mapie Ostatnia aktualizacja: 21-04-2015
95 733 12 22
www.szpital.gorzow.pl
sekretariat@szpital.gorzow.pl


Dane dotyczące oddziału położniczego i neonatologicznego otrzymane od szpitala w roku 2015.
Szpital nie prowadzi statystyk na temat nacięć krocza oraz znieczulenia dolarganem.

Ordynatorzy: położnictwa Mariusz Brych (od 2010), neonatologii Hanna Chrystyniak (od 1993), położna oddziałowa położnictwa - Katarzyna Utrata (od 2011), pielęgniarka oddziałowa neonatologii - Mariola Piasecka (od1989).

Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego - III

Szkoła Rodzenia

Szpital prowadzi bezpłatną szkołę rodzenia. Osoba do kontaktu: Wioletta Gębicz, tel.: 95 733 14 18.

Izba Przyjęć

Oddział położniczy można obejrzeć przed porodem tylko w ramach zajęć szkoły rodzenia lub gdy istnieje taka możliwość. Wymagane dokumenty przy przyjęciu do szpitala: karta przebiegu ciąży, dowód osobisty, dokument ubezpieczenia, wyniki badań wykonywanych w ciąży. Plan porodu jest dołączony do dokumentacji. Kobieta podpisuje w Izbie Przyjęć ogólną zgodę na proponowane leczenie, wyraża zgodę ustną na poszczególne zabiegi (lewatywa, golenie, założenie wkłucia) i pisemną (cięcie cesarskie, nacięcie krocza, zabieg kleszczowy). Golenie i lewatywa na prośbę pacjentki.

Warunki i wyposażenie

Sale jednoosobowe, do dyspozycji rodzących: worek sako, piłka, drabinki, wanna porodowa, materace.

Poród

Wenflon zakładany jest w trakcie lub po porodzie, jeśli sytuacja tego wymaga. Plan porodu omawiany jest, gdy czas na to pozwala. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 2 godziny. Badania wewnętrzne wykonywane są co 4 godziny przez lekarza. Można pić i jeść. Personel zachęca do aktywności.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: piłka, prysznic, wanna porodowa z hydromasażem, materac, muzykoterapia, relaksacja;
- farmakologiczne: leki rozkurczowe, opiaty, gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu omawiane są z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest bezpłatne dostępne dla wszystkich kobiet, jeśli anestezjolog jest wolny. W znieczuleniu pacjentka może się poruszać.
Parcie:
II okres porodu najczęściej przebiega w pozycji dowolnej, zależnie od reakcji pacjentki. Personel z własnej inicjatywy informuje o przebiegu porodu i o stosowanych środkach i zabiegach. Życzenia rodzącej (dotyczące ochrony krocza, parcia w wybranej pozycji etc.) są uwzględniane, ale gdy sytuacja na to pozwala.
W szpitalu jest możliwy poród w wodzie, zakończony urodzeniem dziecka do wody.

Poród z osobą towarzyszącą

Możliwy poród z jedną osobą towarzyszącą. Rodzącej może towarzyszyć doula. Osoba towarzysząca może zostać dwie godziny po porodzie, ale musi wyjść z sali w czasie szycia krocza. W trakcie cesarskiego cięcia osoba towarzysząca może być obecna pomieszczeniu obok. Po operacji może kangurować dziecko. Przystawienie dziecka do piersi po około 2 godzinach od operacji.

Kontakt z dzieckiem

Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi. Nieprzerwany kontakt matki z dzieckiem po porodzie trwa od 1 do 5 minut. Ojciec może przeciąć pępowinę. Pierwsze karmienie odbywa się nie później niż po około 2 godzinach. Ocena Apgar dokonywana jest w sali porodowej, przy rodzicach, przez lekarza neonatologa. Mierzenie i ważenie odbywa się po 5 – 10 minutach w kąciku noworodka. Osoba towarzysząca może być przy tym obecna. Pierwsza kąpiel 12 godzin po porodzie.

Po porodzie

Można obejrzeć oddział neonatologiczny przed porodem, ale tylko w ramach zajęć szkoły rodzenia. Oddział pracuje w systemie rooming –in. Na oddziale jest 25 łóżek dla matek z dziećmi. 1 w.c. i 1 prysznic przypadają na 4 łóżka. Matka przebywa z dzieckiem przez całą dobę, ale ma możliwość oddania go na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli dziecko z powodów zdrowotnych znajduje się osobno, to matka może być z nim bez ograniczeń. Pobyt w oddziale trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury, 3 dni po porodzie zabiegowym i cesarskim cięciu. Na prośbę kobiety jest możliwy szybszy wypis ze szpitala. Matka uczona jest pielęgnacji dziecka, a wszystkie zabiegi pielęgnacyjne odbywają się w jej obecności. Personel informuje własnej inicjatywy o stanie zdrowia dziecka. Matka (lub ojciec) mogą, jeśli poproszą,być obecni w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Matki uczone są jak karmić piersią. Noworodki są dokarmiane sztucznym mlekiem jeśli matka odmówi karmienia lub ze wskazań medycznych. Nie ma punktu laktacyjnego, porad udziela personel oddziału. Możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny do 22, w sali w której leży matka.

Opłaty

Nie ma opłat.

Opinie

Warunki lokalowe:
Opieka w czasie porodu:
Opieka po porodzie:
Polecałabym ten szpital:
Ogółem z 22 ocen:


Rodziłaś tu? Oceń ten szpital.

Dane statystyczne

Liczba porodów
 
1400 Cesarskie cięcia
 
43.00%
Nacięcia krocza
 
- Znieczulenie dolarganem
 
-
Znieczulenie zwenątrzoponowe
 
Tak Znieczulenie gazem wziewnym
 
Tak

Komentarze

Ewwa
09-01-2017 18:08
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Ja polecam porod w tym szpitalu. Położne fantastyczne. Czułam się komfortowo i bezpiecznie, choć bardzo się bałam porodu w Gorzowie z opinii jakie słyszałam. Zdecydowałam się ze względu na oiom dla noworodków i polecenia mojego ginekologa prowadzącego ciążę. Nie miałam skurczy ale personel cierpliwie czekał na samoistne ich pojawienie się. Trwalo to 7h i wtedy już podali oxy. Położna starała się ochronić krocze, jednak zaczęłam pękać ( dziecko prawie 4kg) więc musiała mnie naciąć. Mimo tego dwa tygodnie po porodzie nie krwawie i krocze w ogóle mnie nie boli. Mogłabym zacząć współżycie, jednak mimo braku dolegliwości trochę się boję ze zacwczesnie. Kontakt skóra do skóry był i nikt mnie nie popędzal. Nawet pepowina trzymałam hehe. Potem po zwazeniu Pani jeszcze raz podała mi dziecko. 40 min po porodzie odpoczywalam w osobnym pomieszczeniu i zjadłam sobie kolację. Następnie przewieziono mnie na oddział i tam Pani od razu przywiozła mi dziecko. Nikt go nie karmiła mlekiem modyfikowanym, czekano na mnie żeby pierwszy raz dostał mleko z piersi. Na następny dzień jak zabrano to na badania to nawet się pytali czy jak mały będzie marudził czy nie mam nic przeciwko jak dostanie mleko modyfikowane. Nie mam nic do tego mleka. Minusy: nie wiem po co przebijano mi pęcherz skoro wody sączyly mi się od kilku godzin. Drugi minus to niektóre położne te na oddziale poporodowym. Niektóre naprawdę chamskie

Natalia
06-10-2016 21:28
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Rodziłam w tym szpitalu w grudniu 2015. Miałam to szczęście trafić na fantastyczne położne. Bo od tego chyba zależy poród w Gorzowie. Nam się udało. Poród wspominam dobrze, zostałam wysłuchana jeśli chodzi o ochronę krocza (to moje pierwsze dziecko - brak nacięcia,czy pęknięć), a jedyną poważną wadą porodówki jest fakt, że zabierają dziecko na te 1-2 h zanim przeniosą cię na położniczy. To jest coś czego nie dam sobie zrobić drug raz. Jeśli chodzi o opiekę po porodzie.. tu sytuacja pozostawia wiele do życzenia. Wśród wszystkich zmian trafiłam na jedną świetną Panią doktor i jedną przemiłą pielęgniarkę. Inne przyprawiały nas (koleżankę z sali również) o skoki ciśnienia. Marzyłam o tym aby stamtąd wyjść.Mimo dobrych wspomnień co do porodu przy drugim dziecku poważnie zastanowię się nad porodem w Gorzowie, właśnie ze względu na opiekę po porodzie.

Agnieszka
18-08-2016 20:43
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Trafiłam do szpitala ze skierowania.Lekarz Jóźwiak przywitał mnie słowami,,czego Pani ode mnie chce".Na pytanie czy mogę rodzić w wannie usłyszałam równiez od tego samego lekarza,,chce Pani rodzić w kupie?"Co się okazało podczas porodu w wannie cały czas położna musi być obecna,a lekarz częściej niż przy porodzie naturlym,a lepiej plotkować z innymi położnymi.Przez cały poród zupełnie nikt się mną nie interesował,położne wolały dyskutować o lumpeksach,urlopie i tym co która gotuje na obiad.Nie mogłam się doprosic o zabicie lub wypędzenie pająka którego miałam tuż nad głową,zdjęcie pajączka mam do chwili obecnej w telefonie.Dodam,że rodziłam 10 godzin i przez cały czas byłam zdana sama na siebie.Nawet podczas podmywania przed badaniem użyto zbyt gorącej wody.Położne które miły dyżur 08.06 rano powinny zdecydowanie zmienic zawód i nie miec niczego wspolnego z ludzmi.Po porodzie położne były przemiłe i bardzo pomocne.

Kluskowa Mama
15-07-2016 14:25
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Opieka podczas porodu fajna. Personel miły, chociaż jak pokazałam plan porodu to patrzyli na mnie jak na kosmitę i nie do końca chcieli to respektować. Natomiast oddział noworodkowy to istny dramat. Personel myśli, że skoro 20 lat temu się wyedukował to to wystarczy i nie trzeba robić nic nadto. Standardem jest dopajanie niemowląt glukozą i brak laktatorów. Pomoc kobietom, które chcą karmić piersią jest zerowa. Obecność rodzica przy zabiegach jest bardzo niechętnie akceptowana, a udzielenie informacji o stanie zdrowia dziecka to szczyt marzeń. Szpital jest okej dla asertywnych lub tych, którzy nie mają swojego zdania. Innym zdecydowanie odradzam.

jolka
24-03-2016 10:56
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2013

W szpitalu rodziłam swoje pierwsze dziecko. Trafiłam z bólami porodowymi na izbę przyjęć późnym wieczorem, około 23:00, poród trwał do 6:00. Podczas przyjęcia obowiązkowa lewatywa (nie wiem po co, bo matka natura sama oczyściła mój organizm już kilka godzin wcześniej...) - pomimo, iż lewatywa powinna być zrobiona moim zdaniem za zgodą pacjentki - nie ma dyskusji. Potem już na porodówce, sale wyremontowane, wszystko wygląda nowocześnie i profesjonalnie. Dostałam piłkę. Do ubikacji mogłam iśc tylko na korytarzu, brak na sali porodowej. Z prysznica korzystać nie mogłam - położna poinstruowała mnie, że w WC siedzieć też nie mogę i mam siedzieć tylko na sali porodowej i się nigdzie "nie szwędać", a przydałby się prysznic bo mialam silne bóle krzyżowe. Bóle były coraz silniejsze, miałam utraty świadomości, chciałam wstać, kazano mi tylko leżeć. Chciałam znieczulenie - powiedziano mi, że muszę mieć badania z poradni bólu (że co??? do dzisiaj nie wiem, pewnie nie chciano budzić anestezjologa, bo przecież środek nocy, biedaczyna wyspać się musi). Dostałam butlę, od niechcenia. Położna czasem zaglądała. Lekarz był raz około 1:00 w nocy, potem o 6:00 rano już na samą końcóweczkę, zero zainteresowania, zero kontaktu z pacjentem, ginekolożka bardzo zaspana... Takim zaspanym wzrokiem zszywała mi krocze. Sam poród z nacięciem krocza = bez dyskusji, bez możliwości, zebym mogla zadecydować czy nie chcę krocza chronic! Potem gdy miałam już bóle parte i potrzebę parcia - slyszałam od położnej, że dziwne, przecież jeszcze godzinę powinnam rodzić (niedługo był koniec jej zmiany, więc pewnie chciała iść do domu). Potem dziecko zostało dane mi na brzuch, dosłownie na sekundkę. Tatuś dostał je na ręce, mógł chwilę się nacieszyć. Szycie krocza, tragedia, niby dano mmi znieczulenie, ale wszystko czułam, Krocze zszyte moim zdaniem byle jak, do dzisiaj nic już tam nie jest takie samo.... Poza tym ten ból jeszcze kilka tygodni po porodzie, zdecydowanie walczcie o ochronę krocza przy porodzie!

Sylwia
15-01-2016 13:57
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

Co to za szkoła rodzenia do której nie można sie dodzwonic! Od dwóch tygodni dzwonię i nikt nie odbiera!!

Karina
04-12-2015 10:22
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Odradzam!!!Z opinii innych rodzących można wywnioskować ,że w zależności na jaką położną się trafi taki ma się poród ,ja trafiłam na złą.Nie warto ryzykować tylko iść do szpitala gdzie wymagane są od wszystkich jednakowe standardy opieki nad rodzącą.Rodziłam w nocy około 1,18lutego2015,położna zarządziła zaraz po przywiezieniu na porodówkę ,że rodzimy.To moje drugie dziecko więc czułam ,że moje bóle to jeszcze nie są te typowo parte do porodu.Moje obiekcje ,że jeszcze nie teraz zignorowano.Komentarz położnej:Chce pani urodzić zdrowe dziecko!Na pytanie czy mogę rodzić w innej pozycji np.na stojąco opierając się o łóżko.Stwierdzenie że ona pode mnie nie będzie wchodzić!Więc wybór pozycji do rodzenia w opisie jest kłamstwem!Tylko pozycja leżąca!Kazano mi przeć mimo braku właściwych bóli partych ,już jak główka dziecka w kanale rodnym była lekarz i położna stwierdzili,brak skurczy i dawali mi kroplówkę na skurcze(chyba trochę za póżno). Lekarz p.Wójcicki to statysta o wszystkim decydowała położna.Bez skurczów partych bardzo się namęczyłam przy porodzie i zagrażało to życiu dziecka bo mogłam nie dać rady go sama wypchną ,dziecko zatrzymało się w kroczu i musiałam mieć nacięcie.Może gdyby pozwolono działać naturze i słuchano się mnie bo to ja rodziłam i to ja czuje swój organizm ,nie byłoby to potrzebne.Pierwsze dziecko trzy parcia i wyszło bez problemu.Ale pozwolono akcji porodowej iść naturalnym rytmem.Dziecko pokazano mi na chwilkę,nawet nie zdążyłam się przyjrzeć.Plus dla lekarza za zszycie krocza!Dobra robota!Po porodzie wszyscy poszli spać i zostawiono mnie w spokoju na dwie godzinki!Wszystko stało się dla mnie jasne po porodzie ,chcieli szybko mieć z głowy i się wyspać,dlatego zostałam zmuszona do parcia!Opieka poporodowa bez zarzutu,sale czyste wyremontowane,pielęgniarki miłe na wszystkie pytania odpowiadały wyczerpująco!Duży plus.Sam poród masakra,myślę ,że w domu samej by mi poszło lepiej ,bez pseudo pomocy położnej.

Kamila
19-10-2015 16:44
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Witam chciałam swoja opinie na temat porodu warunki w szpitalu bardzo dobre , ale co chodzi o opiekę przy porodzie to można powiedzieć że to jakaś porażka ponieważ rodziłam sama i będąc na porodówce na sali położne i lekarze tylko mnie zbadali po przyjściu a puzniej zostałam zupełnie sama bez opieki bo stwieirdzili że nie mają wolnych położnych i tak leżałam z bólami 3 godziny tylko od czasu do czasu ktoś zajrzał co się dzieje i kazali mi krzyczeć jak mi wody odejdą gdy już tak się stało to może za piątym razem jak krzyczałam że mi wody odeszły to się zjawiła jakaś pani i się pytała co się stało. Tak ze poród w tym szpitalu oceniam na zły.

Gosia
02-10-2015 09:41
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2015

Nie mam absolutnie nic do zarzucenia! Rodziłam we wrześniu 2015r. Od Izby przyjęć przez poród do opieki neonaologicznej zaopiekowano się mną w 100 % Po przejściach pierwszego porodu w szpitalu w Poznaniu mogę śmiało stwierdzić, że oddział gin-położniczy szpitala w Gorzowie nie ma się czego wstydzić. Położne często zaglądają i kontrolują przebieg porodu, kiedy poprosiłam o gaz bez problemu go dostałam (pani po niego biegła, bo to była już końcówka), położna tak mnie instruowała co robić, że udało mi się uniknąć nacięcia krocza(wierzcie mi po pierwszym porodzie- z nacięciem krocza nie mogłam siadać przez 2 miesiące, wiec jest to bardzo ważne) dzięki czemu bardzo szybko doszłam do siebie i wychodząc ze szpitala byłam w 100% sprawna. Po urodzeniu dziecka położono mi córkę na brzuchu, później zabrali- pozwolili trochę odpocząć i przyprowadzili na pierwsze karmienie jak dziecko zgłodniało ale to już na sali na położnictwie. Warunki lokalowe super 2 osobowe pokoje są naprawdę komfortowe. Położne od noworodków jak słyszały, że długo dziecko płacze to same przychodziły i sprawdzały co się dzieje, poza tym zawsze można było zadzwonić i nie miały "focha", ze ktoś czegoś nie umie. Można było dzwonić co każde karmienie i prosić o pomoc w przystawieniu do piersi. NAJWAŻNIEJSZE JEST TO, ZE JEŚLI DZIECKO ZACHORUJE I MUSI ZOSTAĆ DŁUŻEJ NIŻ MATKA W SZPITALU LEKARZE POZWALAJĄ ZOSTAĆ MAMIE NA ODDZIALE POŁOŻNICZYM DO CZASU WYZDROWIENIA DZIECKA. (nie jest to standardem w każdym szpitalu, a dojazdy do szpitala siedzenie cały dzień na krześle przy łóżeczku dziecka jest na prawdę męczące) . POLECAM!!!!!!!!

Lena
23-05-2015 14:38
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2014

Rodziłam w tym szpitalu w 2014 r. i odradzam! Zero łagodzenia bólu, ciągłe proszenie się by na salę porodową ktoś przyszedł i się zainteresował co się ze mną dzieje. Dziecko ponad godzinę miałam w kroczu ,bo główka nie mogła przejść. Dopiero po tej godz, jak już nie miałam siły przeć i traciłam przytomność, zjawiło się z 10 osób... Rzucali mi się na brzuch i złamali mi kość ogonową i bez przerwy te komentarze, że nie umiem przeć!!! Dopiero po nacięciu krocza dziecko wypadło całe w jednej chwili. Położna ledwo je złapała!!!! Do porodu szlam z chemoglobiną 11 a wyjechałam z porodówki z 5 !!! Wykrwawili mnie tak, że co chwilę traciłam przytomność. Kontaktu z dzieckiem po porodzie tzw. skóra do skóry brak a napisali, że był... Już na oddziale przerzucili mnie na łóżko i tak zostawili...przynieśli dziecko i też zostawili...gdyby nie mąż to nikt by się niczym nie interesował...z nawałem pokarmu na czwarty dzień pomogła mi jedna pielęgniarka i dziękuję jej za to,bo inne miały mnie w dupie i tylko wrzeszczały,że mam sobie sama ściągnąć (jak? nie powiedzialły) bo będę miała zatory...masakra!! Wyłam z bólu a one gadały,że ja taka już jestem, że tylko wyję!!!! Masakra. Pół roku po porodzie jeszcze nie mogłam normalnie usiąść na tyłku...powinnam podać ich do sądu ale dziękuję tylko Bogu,że moja mała jest zdrowa!!! Więc stanowczo odradzam rodzenie w Gorzowskim szpitalu!!!!!!!!!!!

Dodaj opinię

Szukaj

Wesprzyj nas!