Gdzie rodzić - placówka - Szpital Uniwersytecki
Opis placówki
A A A

Szpital Uniwersytecki

Kopernika 23 31-501 Kraków Pokaż na mapie Ostatnia aktualizacja: 18-05-2017
Ambulatorium Ginekologiczne 12 424 85 04
www.su.krakow.pl
info@su.krakow.pl


Opis opracowany na podstawie danych pozyskanych od szpitala w trybie dostępu do informacji publicznej w roku 2016, statystyki medyczne za rok 2015.

Ordynatorzy: położnictwa - Hubert Huras (od 2012), neonatologii - Ryszard Lauterbach (od 1994), położne oddziałowe: położnictwa - położne oddziałowe: położnictwa –  Maria Beczkowicz (od 2011), neonatologii –  Maria Beczkowicz (od 2011).

Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego: III

Szkoła Rodzenia

Szpital współpracuje z  płatną szkołą rodzenia.  Kontakt do szkoły rodzenia: Tomasz Piskorz, tel.: 12 424 84 12, fundacja@matkadziecko.pl, matkadziecko.pl

Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem.  Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: karta ciąży, dokument tożsamości, wypisy z poprzednich pobytów w szpitalu, plan porodu, dodatkowe dokumenty w przypadku planowego cięcia cesarskiego - konsultacje specjalistyczne w przypadku niepołożniczych wskazań do cięcia cesarskiego.
Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu  z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły, posiew GBS, badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C) oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego.
Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), badanie wewnętrzne, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta.
- w zależności od decyzji personelu: zakładanie wenflonu, badanie KTG, badanie USG, przebieranie pacjentki.

Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym jest  5 sal jednoosobowych, dostępne dla wszystkich, bez opłat.
Do dyspozycji rodzących są dostępne we wszystkich salach jednoosobowych: worki sako, piłki, drabinki, stołki porodowe, materace,  prysznic.

Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze z położną w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 120 minut, trwa ok. 40 minut. Badania wewnętrzne wykonywane są co 120 minut. Rodząca może pić w trakcie porodu wodę. Rodząca może jeść w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, zimny okład, prysznic.
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe, wlew remi fentanylu.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne. Pacjentka może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to na boku na łóżku porodowym, w pozycji siedzącej.
Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.

Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba bliska. W porodzie może towarzyszyć doula ale tylko jeśli kobieta jest sama.
Osoba towarzysząca może zostać przez 2 godziny po porodzie lub w oddziale położniczym (w godzinach odwiedzin).
W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba bliska nie może być obecna.

Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie przez 2 godziny. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się nie później niż w ciągu 2 godzin. W trakcie szycia krocza dziecko w zależności od sytuacji jest lub nie jest zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez położną
Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się w kąciku noworodka, po 2 godzinach od narodzin, osoba bliska może być przy tym obecna. Badanie noworodka po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze)i po cięciu cesarskim  odbywa się po 10 minutach.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego wraca na pierś mamy na 2-3 minuty, następnie zostaje przewieziony na oddział noworodkowy, gdzie może być “kangurowany” przez osobę towarzyszącą. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się po kilku godzinach.
Pierwsza kąpiel noworodka odbywa się zawsze w pierwszej dobie życia.

Po porodzie
W oddziale poporodowym są: 1 jednoosobowa sala,  16 dwuosobowych, 8 trzyosobowych sal z łazienkami i 2 sale więcej niż trzyosobowe. Wszystkie sale są  z łazienkami
Matki po przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki, matka może go odwiedzać wg ustaleń personelu.
Pobyt na oddziale porodowym trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury i  po porodzie zabiegowym, 3 dni po cięciu cesarskim.
Nie wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności matki. Każdy opiekun jest uczony, jak pielęgnować noworodka. Rodzice najczęściej są informowani o stanie zdrowia dziecka w czasie obchodu. Rodzic zawsze jest obecny w trakcie badania lekarskiego i szczepień dziecka.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają doradcy laktacyjni. Personel proponuje pomoc w zakresie porady laktacyjnej w określonych godzinach 7:00-15:00, a także na życzenie całą dobę. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym  ze wskazań medycznych - brak pokarmu, zażywanie leków stanowiących przeciwwskazania do karmienia piersią.
Kobieta ma możliwość konsultacji z psychologiem.
Odwiedziny odbywają się w określonych godzinach; oddział neonatologii - bez ograniczeń z wyjątkiem patologii noworodka w czasie 2 godz. przeznaczonych na wizyty lekarza w sali, w której matka leży, w miejscu przystosowanym do wizyt. 

Opłaty
Brak opłat 

Opinie

Warunki lokalowe:
Opieka w czasie porodu:
Opieka po porodzie:
Polecałabym ten szpital:
Ogółem z 84 ocen:


Rodziłaś tu? Oceń ten szpital.

Dane statystyczne

Liczba porodów
 
3168 Cesarskie cięcia
 
59.00%
Nacięcia krocza
 
43.00% Znieczulenie dolarganem
 
-
Znieczulenie zwenątrzoponowe
 
Tak Znieczulenie gazem wziewnym
 
Tak

Komentarze

maldi
02-02-2018 14:41
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2018

Ciąg dalszy. Podsumowując - wbrew wielu negatywnym opiniom, które czytałam przed porodem, ja oceniam pobyt w szpitalu na Kopernika bardzo pozytywnie. Jedzenie również było bardzo smaczne i jak dla mnie sycące. Najadałam się wystarczająco. Jeśli miałabym wymienić jakiś minus to byłaby to ciasna sala na oddziale poporodowym. Było nas trzy w małej salce, która oryginalnie miała być chyba dwuosobowa. Ciężko było się po niej poruszać, do tego dochodziły wózki z dziećmi i walizki więc o swobodzie nie było mowy. Mimo to nie był to dla mnie priorytet. Łazienka natomiast, która była w sali była czysta, co chwilę sprzątana. Było w niej też wystarczająco dużo miejsca. Jestem ogromnie wdzięczna całemu personelowi szpitala na Kopernika za przyjęcie mojego synka na świat i opiekę nad nami zarówno przed, w trakcie, jak i po porodzie. Przy kolejnym porodzie zdecydowałabym się ponownie na szpital uniwersytecki na Kopernika.

maldi
02-02-2018 14:40
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2018

Cd. O 19:30 zostałam przewieziona na oddział poporodowy na parterze (6,5 godziny po cesarskim cięciu) gdzie przyszedł mój mąż. O 21szej dostaliśmy synka na salę do siebie, znów został przystawiony do piersi. Do 22giej był ze mną i mężem. O 22giej (9 godzin po cięciu) położna przyszła do mnie, zdjęła mi cewnik i pomogła mi wstać, zaprowadziła do łazienki. Po tym jak się położyłam z powrotem do łóżka, dostałam znów synka do siebie. Mogłam go zostawić ze sobą na całą noc lub oddać położnym do sali noworodków, żeby się zregenerować w pierwszą noc po cięciu. Położna zachęcała mnie, żebym odpoczęła tej nocy i że go wezmą. Oddałam go więc o północy na salę noworodków i mogłam się wyspać. Rano przywieziono mi go o 6. Kolejne 2 noce mały już był ze mną. Jeśli chodzi o opiekę położnych na oddziale poporodowym to uważam, że była dobra. Otrzymałam porady laktacyjne. Trzeba jednak pamiętać, że jest dużo pacjentek na oddziale i nie ma co liczyć na indywidualną opiekę i szczególną troskę położnych. Trzeba samemu pytać (w sali jest telefon, można dzwonić). Jeśli się ma jakiś problem to trzeba iść do położnych i to zgłosić. Ja zawsze otrzymywałam pomoc, wszystkie położne z którymi miałam kontakt były dla mnie życzliwe. Jak nie miałam pokarmu w drugiej dobie i mały płakał z głodu, to bez problemu dawały mi mleko do dokarmienia jak tylko prosiłam. Jeśli chodzi o rzeczy dla mamy i dziecka to dziecko ma wszystko zapewnione – ubranka, rożek, kocyk, pieluszki tetrowe, pieluszki pampers, chusteczki nawilżane, a mama dostaje jedną paczkę podkładów poporodowych. Ja akurat trafiłam na moment, że brakło pieluszek dla dzieci, więc mąż mi dowoził, ale już na drugi dzień uzupełnili zapasy w szpitalu i dostałyśmy pieluszki.

maldi
02-02-2018 14:38
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2018

Jestem świeżo po porodzie w szpitalu na Kopernika. Rodziłam tam tydzień temu, więc mogę opisać swoje wrażenia. W skrócie napiszę, że jestem bardzo zadowolona z opieki okołoporodowej i pobytu w szpitalu uniwersyteckim na Kopernika. Zacznę od tego, że rodziłam przez planowane cesarskie cięcie. Zostałam przyjęta dzień przed operacją na oddział patologii ciąży (1 piętro). Wszystko poszło sprawnie, o 8.30 rano przyszłam do rejestracji, a o 10:00 miałam już swoje łóżko na sali i zostałam podpięta do KTG. Opieka na oddziale patologii ciąży była bardzo dobra. Jeszcze w dniu przyjęcia dostałam koszulę operacyjną, instrukcję jak się umyć przed cesarskim cięciem, przyszła do mnie też pani anestezjolog i wytłumaczyła na czym będzie polegać znieczulenie i jakie mogą wystąpić skutki uboczne oraz odpowiedziała na moje wszystkie pytania. Na drugi dzień o 13:00 miałam zrobione cesarskie cięcie. Operację wykonywała pani doktor, która prowadziła moją ciążę i z której opieki jestem ogromnie zadowolona. Przy cesarskim cięciu asystował też anestezjolog, który przy znieczuleniu wszystko mi objaśniał, a przy operacji na bieżąco informował mnie co się teraz dzieje. Synka po wyjęciu z brzucha przyłożono mi do twarzy na około 2 minuty, po czym zabrano do badania i wywieziono z sali. Mąż czekał na korytarzu aż wywiozą synka po czym mógł się z nim przywitać i spędzić z nim koło 15 minut (na korytarzu przed salą operacyjną). Następnie pojechał z pielęgniarką i małym na parter na noworodki. Mnie wywieziono od razu do separatki pooperacyjnej. OGROMNY PLUS dla szpitala za to, że dano mi synka 2 godziny po porodzie na salę pooperacyjną. Był ze mną ponad 2 godziny, miałam go przystawionego do piersi, mogłam go przytulać. Położne co chwilę pytały czy mają już go zabrać, czy chcę odpocząć. Ostatecznie wzięły go dopiero po ponad 2 godzinach, żeby mnie umyć i zmienić podkład. Jestem bardzo zadowolona z opieki w separatce pooperacyjnej.

Pingwin
10-01-2018 12:32
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

Wtedy przychodziła każda inna piguła i inne rady dawała, jednocześnie negując te które dała wcześniejsza babka. Na następny dzień zaczęły się docinki ze moja sąsiadka jest prawdziwa matka bo umie wykarmić dziecko, że mam sobie pozmieniać w głowie i wziąć ją na wzór. Ja ciągle trzymałam się wiedzy w głowie, że po 4 dniu może już pojawić się nawał a do tej pory muszę dostawiać i ćwiczyć, a jak się nie uda to podać butelkę. Starałam się nie myśleć o tym co te baby mówią. Mąż mi bardzo pomagał, siedział od rana do nocy bo bałam się sama zostać, miałam dosć tych docinków. Ciągle komentowały gdy chciałam butelkę dla dziecka że mam piersią karmić, a gdy mała płakała przy dostawianiu z głodu to darły się na mnie że głodzę dziecko i nie przyszłam po butelkę. Jak mąż był to on chodził po butelki, 3 dnia usłyszał od piguł że małą za dużo butelek je i teraz pewnie brzuch ją boli ( buteli były chyba po 75 ml, a małą czasem musiała zjeść 15 ml i reszta się marnowała). Jedna powiedziała wprost mężowi że ''żona jakaś leniwa jest i nie chce jej się karmić piersią''. Jak mi to powiedział to byłam wściekła, piersi bolały mnie od dostawiania, a tu taka pomoc?Odstawiłam dziecko do ich pokoju i poszłam się kąpać z mężem ( on mi od początku pomagał z myciem itd) płakałam w łazience i prosiłam los o wypis ze szpitala, zrozumiałam już skąd biorą się depresje po porodowe, ja jako twardsza sztuka miałam dosć i płakałam przez te baby. Pakowałam się z przyjemnością następnego dnia, i dopiero na koniec pobytu spotkałam naprawdę miłą pielęgniarkę od noworodków która sprawdziła mi piersi i uznała ze juz 4 dnień jest i może pojawiać się laktacja, powiedziała mi wszystko to co wiedziałam przed porodem i uspokoiła. Tylko ta jedna kobieta z kilkunastu innych które napotkałam. Ta miła Pani miała włosy do ramion rude i była przed 40, jej chciałam podziękować, a reszta pań od noworodków to dramat. Powinny mieć szkolenie z psychologiem jak mają pracować przy pierworódkach. Nie polecam.

Pingwin
10-01-2018 12:26
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

Piguła powiedziała, że mam sobie jakość dojść do wc i ona nie będzie nikogo tu prowadzać bo ma wazniejsze sprawy ( siedziała na telefonie i rozmawiała z synem ponad 30 minut) nie mogłam się ruszać, przyniesiono mi córkę i zostawiono nas same, a ja nie wiedziałam co i jak, byłam wystraszona. Mała po chwili zgłodniała a ja nie miałam pokarmu i byłam gotowa psychicznie na to bo po cesarce kilka dni się czeka. Próbowałam utulić wrzeszczące dziecko, dostawiać ale nie dało to nic. Weszła wspomniana piguła od telefonu i robiąc miny oznajmiła mi że ze mnie żadna matka nie będzie bo nawet uspokoić własnego dziecka nie umiem ani nakarmić. Wcisnęła małej cukier z wodą w buzię i poszła zadowolona. Myślałam że będę płakać bo sama się podnieść nie mogłam, a tu rzucono mi pampersy na łożko, dziecko i jazda. Po kilku godzinach zawieziono nas na oddział, znalazłam się w sali z kobietą która miała tzw. dziki poród. Skakała na łóżku jak koza z tym dzieckiem, jakby nie miała porodu dobę wcześniej. Ja obolała i nie ruszająca się za wiele, w sali ustawiono tak łóżka że ona miała dwa komplety przycisków koło siebie oraz lampki, a ja byłam na gołej ścianie, jak na złość. Ona miała nawał pokarmu, miała to szczęście że po porodzie dostałą dziecko do karmienia, a ja nic. Pionizowałam się ostro i dużo chodziłam by móc na następny dzień już obskoczyć córkę bez problemu, dostawiałam ją ciągle, ale mała nie miałą co jeść i płakała. cdn

Pingwin
10-01-2018 12:06
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

Nie polecam, przynajmniej tym kobietom które rodzą pierwszy raz, a zwłaszcza przez cesarskie cięcie. Totalne braki wiedzy u piguł z noworodków, w temacie laktacji. Na izbie przyjęć jaja z kolejnością przyjęcia i siedziałam tam od 8 do 15 - serio? Na oddziale nie było źle, czysto i spokojnie, łazienki czyste i tu było ok. Niestety personel to loteria, akurat trafiłam na służbistkę, a druga pielęgniarka miła. Ta miła zdradziła innym kiedy będą operowane, a służbistka kłamała mi że tego nie wiadomo i nikt takich informacji nie ma. Dopiero następna zmiana przekazala mi która jestem w kolejce. Następnego dnia o 5 pobudka by się wymyć w specjalnym płynie ubrać w koszulę z flizeliny, być bez bielizny i być gotowym do zabiegu i od 22 dnia wcześniejszego nic nie jeść. Wszystko spoko tylko ja bez wody siedziałam do godziny 20! Cała spocona od 5 rano, wątpię bym była odpowiednio czysta do zabiegu... Rejestracja na bloku operacyjnym była żenująca, piguły przyczepiły się do nazwiska mojej córki i robiły wymowne miny, olałam to bo skupiłam się na zabiegu. Godzinę czekałam w jakiejś sali pozabiegowej z inną kobietą i jej facetem, tak z gołym tyłkiem i w jakiejś flizelinie siedziałam na wprost gościa, który nie mógł tam być oficjalnie. Mi było wszystko jedno, trafiłam na stół i tam naprawdę wszystko szybko i dobrze poszło. Trafiłam na izolatkę, tam słuchałam 8 razy (liczyłam) jak moją córkę gnębię przez podwójne nazwisko, które mamy z mężem i że muszę konieczie to zmienić ( nazwiska normalne, nie w stylu SMARUJ - ROGALA xD) Olałam to, nawet to że piguły siedziały we dwie i bez obciachu komentowały mnie. Córki nie widziałam 18 h od zabiegu - nie miałam komplikacji, nie nic z tych rzeczy. Wszystkie babki ze swoimi dziećmi a ja sama, następnie wywieziono mnie obok do izolatki bo miejsc na oddziale nie było, samą po godzinie od pionizacji bez żadnego przycisku. cdn

Agnesqe
14-10-2017 16:50
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

Na oddział trafiłam z zaawansowaną akcją porodową mimo iż był to 37 tydzień a dziecko ułożone pośladkowo. Trafiłam najpierw na obserwacje juz na bloku porodowym. Najpierw dużo papierologii, Ktg, sprawdzanie dołu. 2 godziny po przyjeździe do szpitala padła decyzja o cesarce. Przyszła do mnie Pani anestyzjolog, wszystko wytłumaczyła, opowiedziała jak to będzie wyglądać. Chwile po tym byłam juz na stole. Wszystko przebiegało w miłej atmosferze, po urodzeniu pokazano mi córeczkę, następnie została zaprowadzona do taty, który miał możliwość kangurować maleństwo. A ja zostałam przewieziona na sale pooperacyjną. Było nas tam 5 babeczek i dwie pielęgniarki, które były CUDOWNE! Bardzo pomocne, cały czas dopytywały o stan zdrowia i samopoczucia. Tłumaczyły co będzie sie z nami działo w najbliższych godzinach. Leki podawane cały czas, w przypadku złego samopoczucia robiły wszystko by poczuć sie lepiej. Były miłe, życzliwe i pomocne. Z czasem zaczęłam ruszać stopami, potem całymi nogami. Nad ranem Panie pomagały w pionizacja, były delikatne i pomocne. Nie była to musztra i tekst „wstajemy” tylko wszystko pomalutku i w miarę własnych możliwości. Zresztą ten kto wstał miał wycisgnięty cewnik, wiec było warto:) Po pionizacja przywieziono nam dzieciaczki, które na naszych oczach były badane przez pediatrów, super fajne młode babki, które badając wszystko opisywały i tłumaczyły. Następnie zostałam z małą przeniesiona na odział. Ja akurat miałam przyjemność być na pietrze 2. Jedne położne traktowały dzieci z uczuciem i troską inne jak robot, dach ciach i następne. Ale trzeba mieć tam twardą skórę i nie przejmować się tym, krzywdy dzieciom mam pewno nie zrobią:) Najgorsze to było to, że przy każdej czynności przy dzieciach podawały glukozę by były spokojne:/ Strasznie mnie to wkurzało! Urodziłam córeczkę w czwartek w poniedziałek wyszłyśmy do domi. Z czystym sumieniem POLECAM poród na Kopernika! Bardzo profesjonalne podejście, miła atmosfera i przyjaźni ludzie;)

Barbara
08-08-2017 11:07
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2014

Rodziłam na Kopernika ze względu na podejrzenie choroby u dziecka, nasłuchałam się i naczytałam przed porodem samych negatywnych opinii o szpitalu. Uważam, że niepotrzebnie, bo mimo iż opieka była daleka od doskonałej, krąży wiele nieuczciwych opinii o szpitalu. Przyjęcie do szpitala i wjazd na porodówkę sprawny. Warunki na sali porodowej bardzo dobre, plusem jest nieduża ingerencja położnej w trakcie I fazy porodu, jednak kiedy się już pojawiała mogłaby być odrobinę milsza i delikatniejsza przy badaniu. W trakcie I fazy korzystałam bez limitów z prysznica, worka sako, choć głównie przeleżałam na łóżku. II fazy nie wspominam dobrze ze względu na dużą ilość osób mi towarzyszących i niemiłych komentarzy starszej położnej nt. nieumiejętności parcia przeze mnie (mimo iż urodziłam w ciągu pół godziny). Po urodzeniu widziałam swojego synka tylko przez chwilę, ponieważ został od razu przewieziony na oddział neonatologii- brak podstawowej informacji nt. stanu jego zdrowia po porodzie oceniam jako niedopuszczalny- rodzic nie powinien się prosić o takie informacje. Po porodzie nie przebywałam z dzieckiem ze względu na mnogość badań, ktore musial miec wykonane, ale polozne byly wspierajace (choc brak umiejetnosci uruchcomienia szpitalnego laktatora byl dosc zaskakujacy). Oddzial wczesniakow natomiast oceniam bardzo pozytywne- mozliwosc przebywania i opieki nad dzieckiem prawie caly dzien, pokoj do odciagania pokarmu, calkiem przyjazne panie pielegniarki, profesjonalna opieka lekarska. Patrzac przez 10 dni na ilość ciężkich przypadków z jakimi personel musi sobie radzić nie dziwi znieczulica podczas porodu i brak indywidualnego podejścia. Podsumowując- nie nastawiajmy się na indywidualne, przyjazne podejście podczas porodu, ale w niektórych przypadkach najważniejszy jest profesjonalizm i opieka nad trudnymi przypadkami już po wszystkim.

Agnieszka
11-04-2017 15:20
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

Przyjęto mnie 6 dni po terminie, ktg robione rano ponoć nic nie wykazało, podobnie jak badanie przez lekarza. Miałam mieć wywoływany poród, na szczęście obyło się bez, sęk w tym, że przez kilka godzin nikt nie wierzył mi, że rodzę i nie miałam szansy na skorzystanie z udogodnień obecnych na salach porodowych. Siedziałam na korytarzu z mężem, bo nie mógł ze mną przebywać w wieloosobowym pokoju. Nie miałam opieki przedporodowej, lekarz był zajęty, podobnie jak pielęgniarki. Zwijałam się od skurczy na korytarzu, żeby móc przebywać z mężem. Wody odeszły mi nagle i w pośpiechu wieziono mnie na porodówkę z kilkucentymetrowym rozwarciem. Opieka porodowa fantastyczna, bardzo polecam położną, panią Anię Kumalę, która zajęła się mną profesjonalnie i życzliwie. Byłam nacinana i mocno popękałam, ale to akurat efekt bardzo szybkiej akcji porodowej. Niestety o dwugodzinnym kontakcie skóra do skóry można było pomarzyć, mała leżała chwilę na moim brzuchu, potem mogłam ją nakarmić i została zabrana. Pozostały personel również dobrze wspominam, zwłaszcza cudownego, młodego pana pielęgniarza (chyba stażysta), który pomógł mi po raz pierwszy wstać po kilku godzinach od porodu i skorzystać z łazienki. Niestety później było gorzej - rano odebrano mi na gwałt córkę, którą karmiłam i wywieziono mnie półprzytomną do innej sali, bo ta była potrzebna do innego porodu. Nie wiedziałam, kiedy ani gdzie mnie przeniosą, mąż nie mógł mnie odwiedzić, nie było ze mną córki. Na salę poporodową czekałam kilka godzin, było nas trzy na dwuosobowej sali. Poza obchodem trudno było się doprosić o to, żeby ktoś przyszedł, o leki przeciwbólowe, o jakąkolwiek pomoc. Z łaską "pożyczono" mi podkład poporodowy, bo przecież powinnam mieć swoje, nikt nie uczył opiekować się dzieckiem, nie poinstruował, jak ją trzymać, jak karmić - bardzo mi tego zabrakło. Jedzenie o dziwo całkiem niezłe, ogólnie czysto i schludnie, ale jakoś tak... mało po ludzku. Drugi raz tego szpitala nie wybiorę.

Sasha
03-03-2017 15:22
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2016

cd.... Na koniec dodam jeszcze że ordynator sugerował nasz wypis już w sobotę, ale ze względu na wyniki nie mogliśmy wyjść, wiec był ustalony poniedziałek. Na wizycie w poniedziałek, wielki huras oświadczył, ze wyjdziemy dopiero we wtorek nie wiadomo czemu, cos zaczął kręcić jak zapytałam. Potem zostałam oświecona, że szpital rozlicza się z nfz co dwa dni i gdyby mnie wypuścili w poniedziałek to nie dostaliby kasy z nfz za dwa dni. Wiec skończyło się wypisaniem się moim na własne żądanie. Dziękuje przy tym jednej z cudownych położnych, która mnie pokierowała w tej chorej sytuacji, powiedziała co załatwić i gdzie. Kochana kobieta.

Dodaj opinię

Szukaj

Wesprzyj nas!