Opis placówki
A A A

Szpital Specjalistyczny im. L. Rydygiera w Krakowie Sp. z o.o.

Os. Złotej Jesieni 1 31-826 Kraków Pokaż na mapie Ostatnia aktualizacja: 01-08-2017
12 64 68 000
www.szpitalrydygier.pl
rydygier@rydygierkrakow.pl


Opis opracowany na podstawie danych pozyskanych od szpitala w trybie dostępu do informacji publicznej w roku 2016, statystyki medyczne za rok 2015.

Ordynatorzy: położnictwa – Marcin Opławski (od 2013), neonatologii – Ewa Oleksy (od 2002), położne oddziałowe: położnictwa – Joanna Grzyb (od 2015), neonatologii – Beata Nowak (2000).

Stopień referencyjności oddziału położniczego i neonatologicznego  – II.

Szkoła Rodzenia
Szpital prowadzi płatną szkołę rodzenia. Kontakt do szkoły rodzenia: Magdalena Wyżykowska-Kochanek – położna, tel. 606730625, e-mail: rydygier@rydygierkrakow.pl, www.rydygierkrakow.pl/szkola_rodzenia/szkola_rodzenia.html

Izba Przyjęć
Można obejrzeć oddział położniczy przed porodem w ramach zajęć szkoły rodzenia oraz ramach dni otwartych w grupie. Dokumenty wymagane przy przyjęciu do szpitala: dokument tożsamości, dodatkowe dokumenty w przypadku planowego cięcia cesarskiego (konsultacje potwierdzającą ewentualne pozapołożnicze wskazania do rozwiązania ciąży drogą cięcia cesarskiego. W wypadku cięcia planowego należy zgłosić się wcześniej do Sekretariatu Oddziału ze skierowaniem celem ustalenia terminu przyjęcia do Szpitala). Wyniki badań wymagane przy przyjęciu do szpitala: grupa krwi i Rh z przeciwciałami odpornościowymi (oryginał), morfologia i badanie moczu  z ostatnich 6 tygodni, antygen HBs - HBS Ag - badanie w kierunku WZW B - w ciąży, OWA, WR - odczyn Wassermanna - badanie w kierunku kiły posiew GBS; badanie na nosicielstwo wirusa HIV, przeciwciała anty-HC (badanie w kierunku WZW C), badanie układu krzepnięcia, wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży oraz zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jeśli były przeprowadzane konsultacje np. od okulisty lub kardiologa, dodatkowe badania w przypadku planowego cięcia cesarskiego. Plan porodu jest dołączony do dokumentacji medycznej.
Czynności wykonywane w izbie przyjęć u pacjentek przyjmowanych do porodu:
- u wszystkich pacjentek: zbieranie wywiadu, badanie ogólne (tj. pomiar ciśnienia, tętna i temperatury, ważenie), badanie wewnętrzne, badanie KTG, badanie USG, zaznajomienie pacjentki z prawami pacjenta, inne czynności (rozmowa wyjaśniająca);
- w zależności od decyzji personelu: zakładanie wenflonu;
- na prośbę pacjentki: lewatywa, golenie krocza.

Warunki i wyposażenie
W oddziale porodowym są 4 sale jednoosobowe, dostępna dla wszystkich, bez opłat. Do dyspozycji rodzących są dostępne we wszystkich salach jednoosobowych: worki sako, piłki, drabinki, stołki porodowe, materace, liny; w niektórych salach dostępny jest prysznic, w niektórych jest wanna.

Poród
Plan porodu omawiany jest zawsze zarówno z lekarzem, jak i położną w izbie przyjęć i w sali porodowej. Zapis KTG w porodzie niskiego ryzyka prowadzony jest co 480 minut, trwa ok. 30 minut. Badania wewnętrzne wykonywane są co 120 minut przez położną i co 180 minut przez lekarza. Rodząca może pić w trakcie porodu klarowne płyny, najlepiej wodę. Rodząca może również jeść w trakcie porodu.
Dostępne sposoby łagodzenia bólu:
- niefarmakologiczne: masaż, praca z oddechem, ciepły okład, zimny okład, kąpiel/prysznic, inne (bloki wodne);
- farmakologiczne: gaz wziewny, znieczulenie zewnątrzoponowe.
Wszystkie metody łagodzenia bólu są omawiane z rodzącą. Znieczulenie dolędźwiowe jest dostępne. Pacjentka może poruszać się ze znieczuleniem.
Parcie:
Najczęściej stosowane pozycje w czasie II okresu porodu to parcie na plecach lub na boku na łóżku porodowym.
Rodząca jest zawsze informowana o stosowanych podczas porodu środkach, badaniach i zabiegach.

Poród z osobą towarzyszącą
Osoba towarzysząca może przebywać z kobietą przez cały czas trwania porodu. Rodzącej nie może towarzyszyć więcej niż jedna osoba bliska. W porodzie może towarzyszyć doula, ale gdy rodząca jest sama. Osoba towarzysząca nie może przebywać na trakcie porodowym. Osoba bliska może zostać przez 2 godziny po porodzie, w oddziale położniczym (w godzinach  odwiedzin). W trakcie planowego cesarskiego cięcia osoba towarzysząca może być obecna po uiszczeniu opłaty (150 zł).

Kontakt z dzieckiem
Po porodzie zdrowy noworodek kładziony jest matce na piersi i pozostaje z nią w nieprzerwanym kontakcie od 30 minut do 2 godzin. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po porodzie drogami natury odbywa się po określonym czasie od narodzin (jeśli okoliczności medyczne nie stanowią przeszkody pierwsza próba karmienia następuje po odpępnieniu noworodka). W trakcie szycia krocza dziecko prawie nigdy zabierane od matki. Osoba towarzysząca może przeciąć pępowinę, jeśli wyrazi takie życzenie. Ocena w skali Apgar po porodzie fizjologicznym jest dokonywana na brzuchu matki przez lekarza neonatologa. Ważenie i mierzenie zdrowego noworodka po porodzie drogami natury oraz po porodzie zabiegowym (Vacuum, kleszcze) odbywa się w Oddziale Noworodkowym najwcześniej po 2 godzinach od narodzin a po cięciu cesarskim najwcześniej po 5 minutach do 10 minut po porodzie. Osoba towarzysząca może być przy tym obecna.
Po zbadaniu przez lekarza, zdrowy noworodek urodzony drogą cesarskiego cięcia wraca na chwilę na pierś matki, zostaje przewieziony na oddział noworodkowy i jest “kangurowany” przez osobę towarzyszącą. Pierwsze karmienie piersią zdrowego noworodka po cięciu cesarskim odbywa się w ciągu 2 godzin od urodzenia.
O czasie pierwszej kąpieli decyduje matka/opiekun, jest na prośbę matki/opiekuna.

Po porodzie
W oddziale położniczym jest 9 jednoosobowych sal z łazienkami  i 5 dwuosobowych sal z bez łazienek. Zdrowe matki po porodzie przebywają ze zdrowymi dziećmi przez całą dobę, ale mają możliwość oddania dziecka na parę godzin pod opiekę personelu. Jeśli noworodek z powodów zdrowotnych znajduje się osobno od matki matka może być z nim bez ograniczeń, gdy tylko chce.
Pobyt w oddziale położniczym trwa średnio 2 dni po porodzie drogami natury oraz po porodzie zabiegowym (vacuum, kleszcze), a 3 dni po cięciu cesarskim. Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane w obecności matki/opiekuna.
Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne  oraz badania lekarskie i szczepienia dziecka są wykonywane w obecności opiekuna. Każda matka jest uczona, jak pielęgnować noworodka.Rodzic najczęściej jest informowany o stanie zdrowia dziecka po każdym badaniu/ zabiegu i na każdą prośbę.
Kobieta otrzymuje poradę laktacyjną na życzenie. Porad laktacyjnych udzielają położne i doradczynie laktacyjne. Nie podano godzin, w których personel proponuje pomoc w zakresie porady laktacyjnej. Noworodki są dokarmiane mlekiem modyfikowanym na prośba matki/opiekuna oraz ze wskazań medycznych (gdy pokarm matki nie zabezpiecza potrzeb noworodka).
Kobieta ma możliwość konsultacji z zatrudnionym w oddziale psychologiem.
Odwiedziny odbywają się na sali porodowej całą dobę, a w Oddziale Położniczym w godz. 14:00-18:00; w sali, w której matka leży, w miejscu przystosowanym do wizyt, poza salami matek, na korytarzu.
 

Opłaty
Opłata za nocleg osoby towarzyszącej w wysokości 60 zł.

Opinie

Warunki lokalowe:
Opieka w czasie porodu:
Opieka po porodzie:
Polecałabym ten szpital:
Ogółem z 118 ocen:


Rodziłaś tu? Oceń ten szpital.

Dane statystyczne

Liczba porodów
 
1445 Cesarskie cięcia
 
39.00%
Nacięcia krocza
 
- Znieczulenie dolarganem
 
-
Znieczulenie zwenątrzoponowe
 
Tak Znieczulenie gazem wziewnym
 
Tak

Komentarze

enigma
02-02-2018 22:01
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

W szpitalu nie miałam opłaconej położnej, mój lekarz prowadzący pracował w Rydygierze (ale przy porodzie był inny, dyżurujący). Na izbie przyjęć obsłużono mnie miło i sprawnie. Po badaniu udaliśmy się (z partnerem i doulą) na salę (do "boksu" ale był tam wszelki potrzebny sprzęt), gdzie przebywaliśmy cały czas sami, położna pojawiła się jedynie na badanie ktg, raz na jakiś czas sprawdzała postęp porodu (prosiliśmy o to, by było jak najmniej interwencji medycznych, zależało nam na możliwie największej prywatności, żeby wszystko toczyło się naturalnie). Położna (Elżbieta Zamojska - polecam) asystowała podczas ostatniej godziny. Pomagała wybierać mi efektywne pozycje. Jedynie na ostatnie 5min musiałam położyć się na łóżku porodowym. Po narodzinach dzidziuś wylądował w kontakcie skóra do skóry na jak długo chcieliśmy, na mnie miał przeprowadzone podstawowe badania i położna pomogła mi przystawić małego do piersi. Badanie dokładniejsze odbyło się później, w obecności partnera. Na sali cały czas miałam dzidziusia przy sobie. Cały mój plan porodu był respektowany, co oceniam bardzo na plus. Minus - miałam ciężką anemię i dopiero parę dni później ją wykryto, mimo iż mówiłam że słabo się czuję, nie miałam sił wstawać a przy kąpielach pomagał mi partner bo momentalnie słabłam. Trochę też za bardzo pospieszyli się z antybiotykiem dla dzidziusia, nie sprawdzając jaki jest potrzebny. Bardzo pozytywnie oceniam podejście szpitala do szczepień - nie robili ich taśmowo i w pierwszej dobie - dostaliśmy zgodnie z życzeniem skierowanie do poradni szczepień. Ogólnie przebieg narodzin oceniam bardzo dobrze, mieliśmy dużą swobodę, natomiast opieka po porodzie nie była zła, ale mogła być lepsza.:) Warunki lokalowe słabe, ale gdy wychodziłam rozpoczynał się remont, więc teraz na pewno jest już ładnie. Jedzenie bardzo słabe, ale od czego mamy mężczyzn.;)

Kasia
16-01-2018 23:00
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2011

Rodziłam w tym Szpitalu i niestety ale lepiej trzymać się z daleka od tego Szpitala bo jak wszystko jest dobrze to ok ale chodzi o to żeby ktoś pomógł jak się coś dzieje źle. Mnie niestety nikt nie pomógł. Miałam cesarskie cięcie które przebiegło pomyślnie, po dwóch dniach bez powodu dostałam gorączki 40 st. Zaczęło mnie strasznie boleć w boku. Niestety nikt się tym nie przejął przez kolejne dni dostawałam ketonal bo inne leki już nie pomagały. Lekarza widziałam tylko podczas obchodu, i miałam wrażenie że próbują mi udowodnić że udaję . Po dwóch dniach na czele z P. ordynatorem i 6 innymi lekarzami miałam zrobione usg. Stwierdzono że wszystko jest ok, nic złego się nie dzieje. Gorączka nie ustępowała. Po tygodniu w końcu i dzięki Bogu zostałam wypisana. W momencie kiedy wychodziłam ze Szpitala miałam prawie 38 st. gorączki po lekach przeciwgorączkowych i przeciwbólowych ale lekarze stwierdzili że to normalne i nic się nie dzieje. Ledwo doszłam do samochodu. Za godzinę byłam już u swojego lekarza, który prowadził moją ciążę. Zlecił mi badania CRP miałam poniesione o kilkaset ponad normę, stan zapalny, na usg skrzepy, których lekarze w Szpitalu niestety nie zauważyli. Gdybym tam została nie wiadomo jakby się to skończyło. Mój lekarz przepisał mi bardzo silne zastrzyki, antybiotyki i dopiero po tygodniu zaczęłam dochodzić do siebie. Nie byłam w stanie zajmować się dzieckiem bo nie mogłam się ruszać. To był mój pierwszy poród, teraz wiedziałabym co zrobić kiedy lekarze maja gdzieś że coś złego się dzieje. Nie mieli zielonego pojęcia co może mi być. Powinnam się stamtąd wypisać od razu kiedy zaczęło się coś dziać i widziałam że oni maja to gdzieś. Gdyby nie położna, która widziała jak zwijam się z bólu nawet usg by mi nie zrobili.

Marysia
16-12-2017 09:17
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

Rodziłam w listopadzie 2017. Miałam umówioną położną i z samego porodu jestem bardzo zadowolona. Mogłam przybierać dowolne pozycje, położna dawała sugestie ale niczego nie narzucała. W drugiej fazie skurcze zaczęły mi słabnąć i położna zaproponowała oksytocynę, a później przebicie pęcherza. Wszystko zostało mi wytłumaczone i położna czekała na moją wyraźną zgodę. Sam finał odbył się na krześle porodowym przy niewielkim pęknięciu krocza. Mały ważył 4200g. Gorzej po porodzie. Mały był trochę siny (9/10) i miał lekkie problemy z oddychaniem. Nasz kontakt skóra ze skórą trwał z 30s, a potem Mały został zabrany do inkubatora. Byłam zbyt oszołomiona, żeby oponować. Zobaczyłam go dopiero po 5godz. 2 noce spędził na obserwacji, nikt mnie nie pytał o zgodę. Pierwsza jeszcze ok - miałam spory ubytek krwi i ledwo mogłam wstać z łóżka, ale druga była ciężka... Oznaczało to też butelkę. Miałam problemy z przystawieniem Małego. 2-3 razy przyszły pielęgniarki i same zapytały jak idzie, pomogły przystawić, dały kilka rad. Niestety otrzymywałam zbyt szybko, zbyt dużo różnych informacji i nie wiedziałam na czym się skupić. Z dwa razy, sama poszłam po pomoc i ją otrzymałam. Ale ostatecznie, przystawiać nauczyła mnie dopiero położna środowiskowa w domu. Poza pobytem na neonatologii, nikt nie proponował mi butelki. Obchody ginekologiczne bez zarzutu. Personel co prawda się nie przedstawiał, ale witał się grzecznie i podchodził do badania z delikatnością i wyczuciem. Trafiłam na salę 2-osobową z łazienką. Z 2 wózeczkami było trochę ciasno. Jedzenie bez szału, ale zjeść się da. Warto mieć swoje przekąski, szczególnie między kolacją o 16.30 a śniadaniem o 7.30. Uwaga na alergie pokarmowe – moja współlokatorka zgłosiła uczulenie na kurczaka, a i tak go dostała. Do dyspozycji jest lodówka i czajnik elektryczny. Polecam mieć swój kubek, łyżeczkę i nóż. Ogólnie szpital polecam. Żal mi tylko czasu, kiedy nie miałam Małego koło siebie. Kolejny raz byłabym bardziej asertywna.

Izabela
20-10-2017 11:50
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

Do szpitala trafiłam w nocy z bólami, bylo to przed planowanym terminem cesarki. W związku z tym na dyżurze nie było mojego lekarza (dr Oplawski - przy okazji polecam), ale Ci którzy akurat dyżurowali wykonali kawał dobrej roboty. Położna przyjmująca mnie do szpitala, a także lekarze, w tym przemiła Pani anestezjolog - świetni. Natomiast po porodzie.... 7-dniowy dramat, który przeżywałam z powodu oddziału noworodków. Wszystko, co napisane powyżej o prawach rodzica jest nieprawdą. O obecność przy zabiegach musiałam się niemal kłócić, do dziecka, które dwie doby spędziło pod kroplówkami moglam przychodzić w porach karmienia, ale prawda jest taka, że piersią nakarmiłam córkę 3 razy, bo kiedy przychodziłam na umówioną godzinę dziecko spało zapchane mlekiem modyfikowanym. Pielegniarki w wiekszosci (nie chce obrazic tych kilku neutralnych) zwyczajnie złośliwe i naburmuszone. Pomoc laktacyjna z ich strony żadna, chyba że jesteś znajomym lub krewnym, wówczas od pierwszej chwili biegają wokół Ciebie. I najgorsza rzecz dla mnie: cesarka musiała być wykonywana w pełnej narkozie, w związku z tym podczas operacji nie widziałam dziecka, gdy się wybudziłam zadzwoniłam (w pokojach są telefony, które służą do kontaktu między oddziałami) na oddział noworodkow, z prośba by mi pokazano moje dziecko, że chciałabym je tylko na chwilkę zobaczyć... nikt nie zechciał się pofatygować te kilkanaście metrów by mi dziecko przynieść. Córkę zobaczyłam po 8 godzinach, gdy przyszedł mąż w odwiedziny. Dla matki czekającej na swoje dziecko, o które starała się 9 lat, to jest prawdziwy dramat. Gdyby nie oddział noworodków, poleciłabym ten szpital pomimo fatalnych warunków lokalowych. Oddział ginekologii jak chodzi o pomoc pacjentowi jak dla mnie bez wiekszych zarzutów.

karolina_to_ja
18-10-2017 12:23
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

To był mój drugi poród w tej placówce. Pierwszego syna urodziłam w 2014 r. (opinia również została tutaj zamieszczona). Syn 4420 g i 60 cm. Byłam pod dużym wrażeniem położnej, która przyjmowała poród. Gorzej z opieką neonatologiczną. W październiku 2017 r. urodziłam córkę (4290 g i 59 cm). Podczas porodu zmieniła mi się połozna (zmiana dyżuru). Niestety, położna, z którą przechodziłam końcówkę pierwszej fazy porodu oraz drugą i trzecią facę bardzo mnie zawiodła. Zignorowła moją prośbę, że chcę rodzić na krzesle porodowym (tak rodziłam pierwsze dziecko, urodziłam bez nacięcia). Pani zignorowała moją prośbę i kazała mi rodzić na łóżku. W tej pozycji bóle sie nasiliły (gdy siedziałam na piłce nie miałam bóli krzyżowych, na łózku tak). Po urodzeniu córeczki, nie pomogła mi jej przystawić do piersi i dziecko bardzo zgryzło moje brodawki. Co skutkowało wielkim bólem w kolejnych dniach. Na porodówce było bardzo zimno. Mój mąż zmarzł, położna odbierała poród w polarze. Ja ze wzgledu na swój stan nie czułam zimna. Dziecko zmarzło i musieli je później ogrzewać pod lampami. W szpitalu, pomimo obecności "doradców" laktacyjnych niekt nie wpierał mnie w decyzji o naturalnym karieniu. Wręcz wciskali nam mleko medyfikowane, żebym dokarmiała. Na szczęście mam doświadczenie z pierwszym dzieckiem i wsparcie koleżanek. Dzieki temu córeczka jest karmiona od urodzenia tylko moim mlekiem. po powrocie do domu (wypis w 3 dobie), w nocy dostałam gorączki 40 stopni. Okazało się, że w szpitalu zostałam zarażona bakterią streptococcus pyogenes. Z ostrym zakażeniem trafiłam do szpitala (oczywiście nie pojechałam już do Rydygiera). Obecnie jestem w trakcie kuracji antybiotykowej.

kati
04-10-2017 18:29
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

nie polecam ,chyba że ma się tam swojego lekarza prowadzącego ciąże warunki lokalowe tak jak pisały dziewczyny - strach się bać....nie traćcie czasu na dni otwarte bo to fikcja jak za dużo będziecie pytać i zadawać niewygodne pytania to się dowiecie jak ja że potrzebuję chyba psychoterapii...chyba że będziecie pytać o pierdoły to pani która oprowadza będzie zadowolona. Na moje nieszczęście trafiłam na owego młodego ginekologa o którym ktoś tu już pisał nie umiał wyciągnąć balonika później nie umiał mnie zszyć czego skutki będę odczuwać do końca życia w zasadzie powinnam go pozwać o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu psychicznym i fizycznym...położna na wizycie w domu po porodzie powiedziała że szewc by to lepiej zszył ..wystrzegajcie się tego pana i starej lekarki która mu pomagała ...jeszcze się dowiedziałam że to w ogóle moja wina że oni mnie nie mogą zszyć bo chodziłam prywatnie do lekarza a tacy się na niczym nie znają i to przez infekcję mnie nie mogą zszyć co było nieprawdą bo byłam tak prowadzona w ciąży że" mucha nie siada" po prostu maska reszta ujdzie w tłumie opieka po porodzie ok

agniesiek
29-09-2017 12:32
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

Mój pierwszy poród (2015) odbył się w Rydygierze, ze względu na dobre opinie o możliwości naturalnego urodzenia tam. Niestety, trafiłam na niefajną położną. Przy drugim porodzie postanowiłam nie ryzykować i skorzystałam z płatnej opieki położnej, p. Agnieszki Serafin. Pani Agnieszka jest super i poród też był super, w porównaniu do pierwszego - ziemia a niebo. Przede wszystkim byłam spokojna i wiedziałam, że pani Agnieszka wie, na jakim porodzie mi zależy, że o wszystkim mnie poinformuje i nie zrobi niczego wbrew mojej woli. Była też bardzo wspierająca, co jest ogromnie ważne (dla porównania położna przy pierwszym porodzie "motywowała" mnie mówiąc, że tak to nigdy nie urodzę, bo wszystko robię źle). Udało nam się też trafić na salę do porodów rodzinnych. Wbrew opisowi powyżej, to jedyna prawdziwa sala w tym szpitalu, poza nią są tylko boksy, w których słychać jak ktoś rodzi obok, a przy odrobinie szczęścia można nawet zobaczyć inny poród idąc do wspólnej łazienki. Po porodzie: warunki lokalowe koszmarne, jak już tu wszyscy wspomnieli. Jedzenie to jakiś żart. Nadaje się do wyrzucenia, już lepiej by nic nie dawali. Dieta jakaś z kosmosu, nie otarła się nawet o piramidę zdrowego żywienia, bo owoców żadnych, warzywo raz dziennie (ziemniaki i rozgotowana marchewka lub burak), pieczywo za to 2 x dziennie i mięso nawet 3 x dziennie, o ile to można nazwać mięsem. Mam też zastrzeżenie do obsługi noworodkowej: wiele położnych ma takie podejście, że tylko krytykuje rodziców i wychodzi się z poczuciem, że wszystko przy dziecku robi się źle.

selene
17-09-2017 16:19
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

Szpital ten wybrałam ze względu na ordynatora, który prowadził ciążę. Opieka w trakcie porodu indukowanego kroplówką rewelacyjna (to był mój drugi poród, na sali obecny był mąż). Położne pomocne,empatyczne. Proponują różne sposoby łagodzenia bólu. Warunki lokalowe fatalne, łazienki obskurne (prysznic wywoływał wręcz odruch wymiotny) dodać trzeba, że z 'mojej' łazienki korzystały jeszcze mamy z innych sal. Jedzenie nadaje się tylko do kosza (stare mięso, pastewne ziemniaki, buraczki z żelatyną itp.) trzeba być nastawionym na własny prowiant. Sprzeczne porady położnych na pewno nie pomagają. Nastawienie na karmienie naturalne. Ordynator noworodków, dr Ewa Oleksy jest po prostu złym lekarzem - trzeba uważać na jej zamiłowanie do bezpodstawnego straszenia rodziców rzekomymi chorobami ich dzieci. Polecam ten szpital jeśli jest się pacjentką pracującego tam lekarza, w innym przypadku raczej bym się wahała.

Kasia
15-09-2017 13:09
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

W "Rydygierze" rodziłam po raz drugi i za trzecim razem planuję tam wrócić :) Położna - pani Agnieszka Serafin - świetnie poprowadziła poród, bezbłędnie reagując na wszyskie napotkanie trudności. Udało się uniknąć nacięcia, a pęknięcia zszyła tak dobrze, że już kilka godzin później w ogóle nie czułam szwów. Opieka na neonatologii bardzo dobra - plusem jest też to, że można Maluszka zostawić u położych i w tym czasie choćby wziąć prysznic. Warunki lokalowe nadal z poprzedniej epoki, ale to podobno ma się zmienić :) Liczę na to! Jedzenie jak to w szpitalu - dieta łatwostrawna.

Nadide
04-08-2017 22:49
Zaloguj się aby wysłać wiadomość.
Rok narodzin dziecka: 2017

Mimo tragicznych warunkow lokalowych, zdecydowalabym sie na porod w Rydygierze po raz kolejny. Opieka okoloporodowa bardzo zadowalajaca. Trafilam na polozna z powolania, dzieki ktorej porod wspominam mile! Za to doradcy laktacyjni i opieka noworodkowa pozostawia duuuzo do zyczenia.

Dodaj opinię

Szukaj

Wesprzyj nas!